Przez ponad tydzień miałem okazję testować laptopa Acer Predator (model G9-791G). Był to mój pierwszy powrót do grania na PC od 2010 r., kiedy to kupiłem konsolę PlayStation. Co więcej, mogłem również lepiej zapoznać się z Windowsem 10, z którym do tej pory miałem styczność wyłącznie na uczelni lub u znajomych. Nie chciałbym jednak przeprowadzać tutaj pełnej recenzji wspomnianego wyżej komputera, która obfitowałaby w rozmaite testy benchmarkowe. Skupię się przede wszystkim na prywatnych odczuciach z perspektywy gracza oraz użytkownika MacBooka Pro.

Strona 1 z 2

Specyfikacja

Zacznijmy od specyfikacji technicznej, która robi wrażenie. Laptop został wyposażony w procesor Intel Core i7-6700HQ (cztery rdzenie, 2,6 GHz z Turbo Boostem do 3,5 GHz), 16 GB pamięci RAM DDR4 (z możliwością rozbudowy do 32 GB), kartę graficzną NVIDIA GeForce GTX 980M (oraz „intelowski” HD Graphics 530), dysk HDD o pojemności 1000 GB (7200 obrotów) i dwa 128-gigabajtowe SSD połączone RAID-em oraz matowy ekran FHD o przekątnej 17,3 cala. Do tego wszystkiego dochodzi masa portów. Z lewej strony znajdziemy dwa USB 3.0, dwa gniazda audio (mikrofon i głośnik) oraz czytnik kart SD i napęd optyczny. Z prawej strony znajduje się zaś port USB 3.1 zgodny z Thunderbolt 3, dwa USB 3.0, HDMI, Display Port, LAN oraz otwór na blokadę Kensington.

Acer Predator, jak będą go w tym tekście nazywał pomijając dokładną nazwę modelu, to laptop, którego mobilność ogranicza się jednak do przeniesienia go z biura do salonu. Ważące cztery kilogramy urządzenie nijak nie nadaje się do noszenia w plecaku czy zawieszonej na ramieniu torbie. Warto jednak zaznaczyć, że mimo silnych podzespołów, komputer pozwala na naprawdę długi czas pracy na baterii. Oczywiście w przypadku grania w gry, gdy uaktywnimy dodatkowe GPU, poziom naładowania akumulatora będzie malał w oczach. Niemniej jednak przy oglądaniu filmów czy też korzystania z przeglądarki (nawet przy wysokim poziomie podświetlenia ekranu) bateria pozwalała mi na od 6:30 do nawet 9 godzin użytkowania.

Konstrukcja

Wracając do samej konstrukcji laptopa nie sposób nie zauważyć, że jest to komputer gamingowy z czym niestety wiąże się taka a nie inna stylistyka. O ile klapa, tył z otworami na wentylację oraz przód z otworami dla głośników nie robią złego wrażenia, tak podświetlane na czerwono klawisze (także boczne i przycisk power) nie prezentują się zbyt dobrze – przynajmniej jeśli ceni się minimalistyczny design.

Niemniej jednak na konstrukcję komputera składają się pewne elementy, o których zdecydowanie warto wspomnieć. Zacznijmy od warstwy dźwiękowej, które robi niesamowite wrażenie. Cztery głośniki i dwa subwoofery oraz technologia Dolby Audio sprawiają, że Acer Predator gra nie tylko głośno, ale i zaskakująco dobrze. Oczywiście swoją ocenę opieram na porównaniu z innymi laptopami, a nie profesjonalnym sprzętem audio, jednak byłem miło zaskoczony. Dość powiedzieć, że komputer często stał otwarty tylko dlatego, aby odtwarzać muzykę. Biorąc pod uwagę fakt, że przy braku dużego obciążenia jest on dość cichy (choć nigdy nie bezgłośny - wiatraki pracują), to sprawdzał się do tego celu wyśmienicie.

Warto wspomnieć o możliwości wyciągnięcia napędu CD/DVD z obudowy komputera. Wystarczy, że przesuniemy blokadę w dolnej części komputera i będziemy mogli swobodnie wyciągnąć wspomniany wyżej komponent. W zestawie z Predatorem znajdziemy dodatkowy wentylator, który możemy umieścić w wolnym slocie. Podejrzewam, że istnieją sposoby na podpięcie w ten sposób dodatkowego dysku, choć zaznaczę, że nie robiłem takich eksperymentów.